W szkole po świętach zawsze jest najgorzej. Ale tym razem nauczyciele chyba powariowali, dosłownie zarzucili nas nauką. Posypały się kartkówki, sprawdziany, zadania domowe oraz jakieś durne wypracowania i referaty. Musiałam jakoś to odreagować, tym bardziej, że w tym semestrze zależy mi na wysokiej średniej, a niestety babka z polskiego już na poniedziałek przydzieliłam mi referat. Więc zamiast zaszaleć w weekend, będę musiała ślęczeć nad książkami. Aby nie marnować czasu, obmyśliłam sobie, że może uda mi się wyhaczyć kogoś interesującego w sieci (spora oszczędność czasu). Wymagań nie mam w sumie dość dużych. Wystarczy, aby facet miał coś w spodniach i ładnie pachniał. Ogólnie pierwsze wrażenie się liczy, a potem już z górki…
Zaraz po szkole zalogowałam się na czacie jako „gorąca-suczka18” i czekałam na potencjalnego dawcę orgazmu. Kilku gości przyplątało się na priva, ale tylko jeden wzbudził moje większe zainteresowanie. Przedstawił się jako „zorro32” i stwierdził, że już od dłuższego czasu nie uprawiał seksu. Jest bardzo wyposzczony i może mi niesamowicie dogodzić. Hmm, łapię się na to – mam tylko nadzieję, że nie jest aż za bardzo wyposzczony;) Rozmawiamy jeszcze trochę o naszych zainteresowaniach, opisuję mu ze szczegółami swój wygląd, nawet wygląd swoich sutków, gdy gość mnie mega zaskakuje – proponuje mi na początek wirtualny seks. Hmm, interesujące…
Upewniam się, że w domu nikogo nie ma, gdyż nieznajomy życzy sobie, abym opisała mu wygląd swojej cipki za pomocą lusterka. Rozbieram się przed komputerem do połowy pasa, usadawiam wygodnie na foteliku, rozchylam nogi i przypatruję się swojej szparce w zwierciadełku. Zaczynam opisywać mu każdy skrawek swojej pipki – wszystko go interesuje: kształt, kolor, wilgoć, zapach, a nawet smak. Nieznajomy włącza swoją kamerkę i mogę swobodnie obserwować, jak się w tym czasie zabawia swoim ptaszkiem. Muszę przyznać, że niesamowicie mnie to podnieca, tym bardziej, że na monitorze mogę przeczytać, jak to w tym czasie bierze mnie ostro w pokoju motelowym, jak robi mi dobrze swoim wackiem… Wyobraźnia działa. Proponuje mi nawet wirtualny anal i chce, abym powyciągała wszystkie swoje gadżety. Niestety nie mam wibratora, ale z kuchni przynoszę zielonego ogórka… Zaczynam się masturbować. Najpierw masuję sobie delikatnie łechtaczkę, a następnie powoli schodzę dwoma palcami w dół, aż do pełnego ich zanurzenia w mojej myszce. Jestem na tyle mokra, że powoli wsadzam sobie zielonego ogórka. Jeszcze szerzej rozchylam nogi. Ogórek wchodzi gładko. Każdy mój ruch staram się na bieżąco mu opisywać. Choć z chwili na chwilę jest to coraz trudniejsze – moja wyobraźnia już się sama żywi i zadawala mnie obraz z kamerki. Wkładam sobie coraz mocniej i głębiej; moje ruchy są coraz szybsze. Nie ma to jak samemu się pieprzyć. Czuję niesamowite podniecenie. Pot leje mi się z czoła, a ręka zaczyna boleć. Już prawie, prawie… Jęki same wydobywają się z moich ust. Nieznajomy pisze, że chciałby się spuścić na moją twarz. Tego wieczoru mam podwójny orgazm, a po wszystkim dokładnie wylizuję ogórek i siadam do nauki…