Bałam się, że tegorocznego sylwest
ra spędzę razem z koleżankami. Na szczęście kilka przelotnych spotkań, zatrzepotanie rzęsami i znajomy sąsiad zaproponował mi bal. Poszłam z nim, bo lepsze to, niż jakieś nudne koleżanki. No chyba, że okazałyby się amatorkami miłości lesbijskiej? Ale nic mi o tym nie wiadomo. Umówiłam się z Kamilem punkt 20:00 pod klatką. Przywitał mnie małym goździkiem. Niestety na miejscu okazało się, że tzw. bal był zwykłą domówką u jego kolegi, mieszkającym kilka metrów dalej. Kiedy się rozpłaszczyłam uświadomiłam sobie, że moja złota sukienka i żółty szal nie w pięć, ni w dziesięć pasują do okoliczności. Mocny makijaż także wydał mi się ciut za mocny. Przywitał nas gospodarz domu, przyjrzał mi się uważnie i szepnął do ucha, że nie ma okazji zbyt często gościć u siebie tak seksownych dziewczyn jak ja. Był przystojnym, mocno opalonym blondynem, o niebieskich oczach. Na oko miał może z 20 lat. Zaprowadził nas do pokoju gościnnego i już wtedy spostrzegłam, że ten wieczór spędzę przede wszystkim w męskim towarzystwie. Naliczyłam raptem, na około 7 chłopaków, 3 dziewczyny – dwie blondynki i rudą. Miały może po 16 lat.
- Skoro mam spędzić z nimi całą noc, to chcę przynajmniej się napić – pomyślałam. Więc wieczór zaczęłam od razu od mocniejszych drinków. Co tam, raz się żyje. Gospodarz non stop kręcił się przy mnie, napinał mięśni i puszczał mi wymowne spojrzenia. Kiedy wyszłam do kuchni po ciastka, bo się skończyły na stole, zaszedł mnie od tyłu i chwycił w pasie. – Coś ty taki narwany – rzuciłam z uśmiechem. – Wiem, że ci się podobam, ale żeby tak bez ceregieli? – zapytałam z przekąsem. – Hmm, mam ochotę zedrzeć z ciebie tą sukienkę i sprawdzić twoją bieliznę – szepnął mi do ucha i zatrzymał dłonie na moich pośladkach. – Chcę cie przetestować – dodał bezczelnie, a mi temperatura wzrosła. Z miejsca nabrałam na niego ochotę. Ale gdzie się będziemy rypać? – przeszło mi przez myśl. – Mam 3 pokoje do dyspozycji – odpowiedział jakby czytając mi w myślach. Zostawiliśmy towarzystwo i zamknęliśmy się w jego pokoju. Ostro już szumiało mi w głowie.
Rzucił mnie na łóżko i praktycznie zdarł mi majtki, co mnie tylko mocniej podkręciło. Moja sukienka mu nie przeszkadzała, kiedy mocno wbił się we mnie swoim kutasem. Moje jęki także. Odpychałam go ile sił, ale tak naprawdę w duchu podobało mi się i szerzej rozkładałam nogi. Miałam tylko nadzieję, że byliśmy dość cicho, bo towarzystwo za ścianą…wiadomo. Gospodarz, przyciskając mnie swoim ciężarem, chwycił moje nadgarstki i zaczął się we mnie wsuwać coraz mocniej. Łóżko całe się trzęsło. Chciałam, aby ta chwila trwała i trwała, aż nie zważając na nic, przewrócił mnie na brzuch i wbił się delikatniej niż poprzednio. Drażniąc moją łechtaczkę drugą dłonią, ssał mi jednocześnie ucho. Byłam niesamowicie mokra, a piersi kołysały mi się rytmicznie. Gospodarz coraz mocniej dociskał mnie swoim ciałem, czułam jak cala pulsuję i orgazm jest już tuż tuż… Mimowolnie jęki zaczęły wydobywać się z moich ust. Kiedy już prawie dochodziłam, gospodarz zszedł ze mnie i zaczął wylizywać moją szparkę. Było z czego! Jego język był niesamowicie giętki i wiedział, w który zakamarek uderzyć. Pomagał sobie dwoma paluszkami, całując równocześnie moje kakaowe oczko. Orgazm uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. Zaczęłam głośno krzyczeć! Kiedy już troszkę ochłonęła, znów wszedł we mnie i zaczął posuwać swoim twardym ptaszkiem. Jego ruchy stawały się coraz bardziej zdecydowane, coraz szybsze, aż usłyszałam jego jęk. Po wszystkim założyłam majtki, poprawiłam wygniecioną sukienkę i wyszłam z pokoju pozostawiając gospodarza. W drzwiach natrafiłam na pełne wyrzutu spojrzenie Kamila…