Muszę wam się pochwalić, że w poniedziałek z okazji Światowego Dnia Orgazmu (21.12) zostałam wyruchana przez kolegę z klasy wielkim bananem. Wiadomo, największy orgazm przyniosły mi moje kuleczki, szczególnie często wkładam sobie je przed samymi lekcjami. Było to nie tylko panaceum na lekcyjny stres, ale i rozkosz delektowania się z każdej minuty, co wiadomo w szkole bywa trudne! W poniedziałek oczywiście także mi towarzyszyły, ale tym razem to nie one wyssały ze mnie wszystkie soki. Przed zajęciami w szatni, od słowa do słowa wyjawiłam Arkowi mój mały sekret. Ta informacja musiała go nieźle podniecić, gdyż co rusz obserwował mnie na geografii.
Na długiej przerwie wymknęliśmy się z Arkiem do szatni i zakotwiczyliśmy w schowku na miotły. Było dziko. Mało miejsca, ale przecież oto chodzi. Ściągnęłam spodnie do kolan, a Arek czmychnął dłonią pod moje majteczki. Myślałam, że bliżej zainteresuje się kuleczkami, ale on miał inny plan. Z kieszeni bluzy wyciągnął dużego banana i oblizał go bardzo dokładnie. Odwrócił mnie tyłem do siebie i popchał na ścianę. Wślizgnął banana we mnie z całą gwałtownością. Czułam, że jestem coraz bardziej mokra, było mi gorąco. Jego druga dłoń zawędrowała w okolicach mojej łechtaczki – myślałam, że krzyknę z podniecenia. Musiałam uciszać się własną dłonią. Chciałam, żeby mnie rżnął jak najdłużej. Banan wchodził coraz głębiej i głębiej, a moja cipka aż pulsowała. Nawet dzwonek lekcyjny nie zakłócił naszej zabawy. W tej chwili nie liczyło się nic więcej!
Następnie odwróciłam się w stronę Arka i przykucnęłam. Miał więcej przestrzeni w takiej pozycji. Tym razem narzędzie przyjemności weszło tak głęboko, że zanurzyły się także palce Arka. Nie było wyjścia, musiał uciszać mnie własnymi ustami. Było mi coraz bardziej bosko, myślałam, że w każdej chwili odpłynę. Lekcja trwała na dobre, a kumpel z klasy posuwa mnie z banana. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż wskazujący palec z drugiej dłoni zawędrował mu w okolicę mojego czekoladowego oczka i chciał zajrzeć do środka. Poczułam, że dochodzę. W jednej chwili miałam intensywny orgazm. Ekstaza dosłownie oblała całe moje ciało! Z niechęcią myślałam o tym, kiedy opuścimy ten przyjemny zakamarek. Z wypiekami na twarzy wróciliśmy na lekcję…
Umiejętność zarywania lasek to pewnego rodzaju sztuka. Nie każdy facet potrafi odpowiednio dopasować technikę do kobiety. Amatorzy NLP twierdzą, że są w stanie poderwać niemal każdą kobietę, że wystarczy ją wyczuć, poznać jej pragnienia i uderzyć w odpowiednim momencie. Manipulacja jest skutecznym środkiem do zdobycia damskich serc i nie tylko…Trzeba tak zadziałać, aby babka była chętna, dała się przekonać do nas. Jest wiele różnych technik, czasami wystarczy kobietę zlekceważyć, aby zwrócić na siebie jej uwagę. Jeśli kobieta ma niskie poczucie własnej wartości (nie widziane gołym okiem!) i jest przy tym typem perfekcjonistki, która stale musi sobie coś udowadniać to taka metoda bywa skuteczna. Perfekcjonistkę poznasz po tym, że stara się być nieskazitelna w każdym calu. Lubi się pokazać, a w pracy czy w szkole stara się być zawsze najlepsza. Taki typ kobiet wybiera często pozerów czy zakochanych w sobie narcyzów.
Z koleżanką postanowiłyśmy wybrać się na zakupy do centrum handlowego. Chciała kupić prezent dla swojego chłopaka na urodziny. Przechodziłyśmy się po głównej alejce i nie natrafiłyśmy na nić interesującego. W pewnym momencie odbiłam do damskiego butiku. Z Agatą zgadałyśmy się, że spotkamy się pod butikiem z kosmetykami o pełnej godzinie. Oglądając bieliznę spostrzegłam wysokiego bruneta, który mi się bacznie przyglądał. Podeszłam z drugiej strony sklepu, aby bliżej „obadać” gościa i zauważyłam, że jest ochroniarzem i pewnie z nudów tasuje wzrokiem klientki. Miał nie więcej niż 25 lat i był całkiem przystojny. Jego masywne ramiona wskazywały na to, że jest silny. Z miejsca wyobraziłam sobie, co mógłby ze mną robić w łóżku…