Międzynarodowy Dzień Orgazmu…z “bananem” 23.12.2009

Muszę wam się pochwalić, że w poniedziałek z okazji Światowego Dnia Orgazmu (21.12) zostałam wyruchana przez kolegę z klasy wielkim bananem. Wiadomo, największy orgazm przyniosły mi moje kuleczki, szczególnie często wkładam sobie je przed samymi lekcjami. Było to nie tylko panaceum na lekcyjny stres, ale i rozkosz delektowania się z każdej minuty, co wiadomo w szkole bywa trudne! W poniedziałek oczywiście także mi towarzyszyły, ale tym razem to nie one wyssały ze mnie wszystkie soki. Przed zajęciami w szatni, od słowa do słowa wyjawiłam Arkowi mój mały sekret. Ta informacja musiała go nieźle podniecić, gdyż co rusz obserwował mnie na geografii.

Na długiej przerwie wymknęliśmy się z Arkiem do szatni i zakotwiczyliśmy w schowku na miotły. Było dziko. Mało miejsca, ale przecież oto chodzi. Ściągnęłam spodnie do kolan, a Arek czmychnął dłonią pod moje majteczki. Myślałam, że bliżej zainteresuje się kuleczkami, ale on miał inny plan. Z kieszeni bluzy wyciągnął dużego banana i oblizał go bardzo dokładnie. Odwrócił mnie tyłem do siebie i popchał na ścianę. Wślizgnął banana we mnie z całą gwałtownością. Czułam, że jestem coraz bardziej mokra, było mi gorąco. Jego druga dłoń zawędrowała w okolicach mojej łechtaczki – myślałam, że krzyknę z podniecenia. Musiałam uciszać się własną dłonią. Chciałam, żeby mnie rżnął jak najdłużej. Banan wchodził coraz głębiej i głębiej, a moja cipka aż pulsowała. Nawet dzwonek lekcyjny nie zakłócił naszej zabawy. W tej chwili nie liczyło się nic więcej!

Następnie odwróciłam się w stronę Arka i przykucnęłam. Miał więcej przestrzeni w takiej pozycji. Tym razem narzędzie przyjemności weszło tak głęboko, że zanurzyły się także palce Arka. Nie było wyjścia, musiał uciszać mnie własnymi ustami. Było mi coraz bardziej bosko, myślałam, że w każdej chwili odpłynę. Lekcja trwała na dobre, a kumpel z klasy posuwa mnie z banana. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż wskazujący palec z drugiej dłoni zawędrował mu w okolicę mojego czekoladowego oczka i chciał zajrzeć do środka. Poczułam, że dochodzę. W jednej chwili miałam intensywny orgazm. Ekstaza dosłownie oblała całe moje ciało! Z niechęcią myślałam o tym, kiedy opuścimy ten przyjemny zakamarek. Z wypiekami na twarzy wróciliśmy na lekcję…

Poderwij…uwiedź… 21.12.2009

pipaUmiejętność zarywania lasek to pewnego rodzaju sztuka. Nie każdy facet potrafi odpowiednio dopasować technikę do kobiety. Amatorzy NLP twierdzą, że są w stanie poderwać niemal każdą kobietę, że wystarczy ją wyczuć, poznać jej pragnienia i uderzyć w odpowiednim momencie. Manipulacja jest skutecznym środkiem do zdobycia damskich serc i nie tylko…Trzeba tak zadziałać, aby babka była chętna, dała się przekonać do nas. Jest wiele różnych technik, czasami wystarczy kobietę zlekceważyć, aby zwrócić na siebie jej uwagę. Jeśli kobieta ma niskie poczucie własnej wartości (nie widziane gołym okiem!) i jest przy tym typem perfekcjonistki, która stale musi sobie coś udowadniać to taka metoda bywa skuteczna. Perfekcjonistkę poznasz po tym, że stara się być nieskazitelna w każdym calu. Lubi się pokazać, a w pracy czy w szkole stara się być zawsze najlepsza. Taki typ kobiet wybiera często pozerów czy zakochanych w sobie narcyzów.

Obsypujący komplementami czaruś bywa atrakcyjnych dla tych lasek, które mają dość tradycyjne spojrzenie na relacje damsko-męskie. Im facet jest bardziej giętki w miłych słówkach, tym ma większą szansę na powodzenie. Dla tradycjonalistek liczą się gesty: romantyczna kolacja, kwiaty, przepuszczanie w drzwiach, czułostki okazywane na każdym kroku. Dobrze jest na początek zainicjować niezobowiązującą rozmowę, okazać cierpliwość i zrozumienia dla kobiecych potrzeb.

Niektóre babki pociąga z kolei typ twardziela, dość oszczędny w słowach, który szybko bierze się do rzeczy, potrafi zaszpanować samochodem i najlepiej wie, jakie są potrzeby kobiet. Ze swoim zdaniem liczy się najbardziej. Ten typ nie ma większych problemów w zdobyciu kobiety, gdyż zarówno ciche, szare myszki, jak i przebojowe imprezowiczki chętnie wyruszą z nim w podróż. Warunek jest tylko taki, żeby nie była ona typem silnej, niezależnej wojowniczki, lubiącej rywalizację – kłótnia gwarantowana. Pewność siebie i niezależność gwarantują sukces.

Inne babki chętnie stracą głowę dla mężczyzn uległych, takich co wszystko są w stanie rzucić i być na każde ich skinienie. Ci,  którzy próbują przy nich podkreślać własne dokonania czy umiejętności , przegrają na samym starcie. Taka kobieta chce się przy facecie dowartościować. Jest to też typ zaborczej dominatorki, która chce mieć wszystko pod kontrolą. Laska sama wyjdzie z inicjatywą nawiązania znajomości. Niezwykle ceni u płci brzydszej skromność.

Faceci, którzy nie muszą się niczym popisywać, są pewni siebie i uprzejmi mają dużą szansę zdobyć bizneswoman. Aby zaimponować takiej kobiecie potrzeba czegoś więcej niż szybkiej przejażdżki BMW. Lepszy efekt przyniesie wykwintna kolacja w dobrej restauracji. Trzeba się liczyć jednak z  tym, że taka kobieta chętnie sama ureguluje rachunek. Najczęściej tę ambitną babkę poznasz po eleganckim stroju i pewnym siebie usposobieniu. Luźna rozmowa np. o pracy i raczej tradycyjne gesty będą dobrym wstępem do bliższej znajomości. Status społeczny także nie jest dla nich bez znaczenia.

Powyższa charakterystyka jest ogólna i trzeba pamiętać, że tylko aktywnym działaniem jesteśmy w stanie bliżej  ją poznać czy zaciągnąć do łóżka. Tego elementu nie da się po prostu przeskoczyć. Samo nawiązanie kontaktu wzrokowego, jeśli nie idą za tym odpowiednie kroki, na wiele sie nie zda! Także lekceważenie babki, jako sposób zwrócenia na siebie jej uwagi, powinno mieć swoje granice. Rozmowa jest kolejnym etapem kontaktu, a potem… wiele zależy od wyczucia!

Szybki numerek w sklepie 15.12.2009

Z koleżanką postanowiłyśmy wybrać się na zakupy do centrum handlowego. Chciała kupić prezent dla swojego chłopaka na urodziny. Przechodziłyśmy się po głównej alejce i nie natrafiłyśmy na nić interesującego. W pewnym momencie odbiłam do damskiego butiku. Z Agatą zgadałyśmy się, że spotkamy się pod butikiem z kosmetykami o pełnej godzinie. Oglądając bieliznę spostrzegłam wysokiego bruneta, który mi się bacznie przyglądał. Podeszłam z drugiej strony sklepu, aby bliżej „obadać” gościa i zauważyłam, że jest ochroniarzem i pewnie z nudów tasuje wzrokiem klientki. Miał nie więcej niż 25 lat i był całkiem przystojny. Jego masywne ramiona wskazywały na to, że jest silny. Z miejsca wyobraziłam sobie, co mógłby ze mną robić w łóżku…

Wzięłam dwa różowe komplety bielizny i uśmiechając się do ochroniarza udałam się w stronę przymierzalni. Rozebrałam się do naga i ubrałam fikuśne majteczki. Niestety zapięcie stanika było bardziej skomplikowane w obsłudze niż myślałam. Uznałam, że mój bodyguard na pewno wybawi mnie z opresji. – Mógłby mi Pan pomóc – zawołałam do niego. – Niech pan się nie krępuje, proszę wejść do przymierzalni, nie gryzę. Nie potrafię sama sobie z tym poradzić – zachęcałam i przesunęłam się w stronę lustra, aby zrobić mu więcej miejsca. Nie zważając wcale na to, że stoję tam prawie naga. Gość w pierwszym momencie chciał się wycofać, ale chwilę potem bezczelnie mierzył mnie wzrokiem. – Hmm, może jeszcze przy tym zrobi mi pan masaż pleców, czuję ból przy schylaniu – zachęcałam i wypięłam tyłek w jego stronę, demonstrując podnoszenie torebki. Ochroniarz jedną dłonią złapał mnie za tyłek, a drugą dotknął moich piersi. Ściągnął mi ramiączka stanika i napierając na mnie z tyłu, zaczął całować mój kark. Byłam niesamowicie podniecona, a na pośladkach poczułam jego nabrzmiałego wacka. Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, kiedy stałam już tam bez majtek, a on walczył ze swoim rozporkiem, całując równocześnie moje plecy. Po chwilę wszedł we mnie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Całą akcję obserwowałam w lustrze. Straciłam poczucie czasu. W pewnym momencie poczułam falę gorąca na ciele i spermę cieknącą po moich udach. Bez skrupułów dałam się wypieprzyć jakiemuś nieznajomemu ochroniarzowi w przymierzalni. Po wszystkim ubrałam się i jakby nigdy nic opuściłam sklep.

Seks z nauczycielem 12.12.2009

Muszę się Wam pochwalić, że wczoraj pierwszy raz seksiłam się ze swoim nauczycielem. Chrapkę na niego miałam już w gimnazjum, chyba za mało się wtedy o niego starałam, w każdym razie co się odwlecze… Gość przeszedł do mojego liceum w tamtym roku, nawet nie muszę pisać jak byłam zajebiście zadowolona. W każdym razie wczoraj mieliśmy zajęcia fakultatywne z historii. Niedługo koniec pierwszego półrocza, więc uznałam, że muszę jakoś podciągnąć swą średnią. Nie lubię nauki, ale za to wiem w czym jestem dobra. Ubrałam się w kusą sukienkę, a czerwone kozaczki na wysokich obcasach dodawały mi uroku. Chciałam odsłonić nogi i zwrócić na siebie uwagę.

Usiadłam przed Więckiem i zmysłowo założyłam nogę na nogę – ku swojej satysfakcji zauważyłam, że stasował mnie wzrokiem. Nadymałam usta i robiłam loczki z włosów wokół palców i wyobraziłam sobie go w akcji. W pewnym momencie prowadzenie lekcji wyrwał mnie z zamyśleń i spytał czym jest preambuła, hmm. – Zarówno preambuła, jak i flirt są wstępem do czegoś większego – odpowiedziałam kokieteryjnie i rzuciłam mu wyzywające spojrzenie. Przez chwilę patrzył na mnie po czym obwieścił nam, że dziś skończymy wcześniej. Zmartwiłam się! Mój plan pójdzie w łeb, cholera…

Po omówieniu konstytucji Polski mogliśmy już iść do domu. Ociągałam się ile wlezie z wyjściem i zauważyłam, że Więcek ukradkiem mnie obserwuje. Już zbliżałam się do drzwi, kiedy zapytał: – Kiri, czy ty chciałabyś zdawać maturę z historii? – Tak panie profesorze – odparłam jednym tchem. – Ale mam na to jeszcze trochę czasu. – Czas szybko zleci, a materiału jest sporo. Jeśli chcesz to mogę udzielić ci kilku prywatnych konsultacji – odpowiedział kierując wzrok na moje biodra. – Bardzo chętnie panie profesorze, możemy zacząć od zaraz, czy ta klasa zapewni nam hmm… odpowiednie warunki? – Myślę, że o tej godzinie nikt już nie będzie nas niepokoić :D – odpowiedział belfer, a atmosfera aż kipiała od seksu.

Wstał i zamknął nas od środka. Wygodnie usadowiłam się na jego biurku, a on w tym czasie rozpinał sobie pasek u spodni. Przyglądałam mu się badawczo, był przed 40, miał krótkie ciemne włosy. W spojrzeniu miał coś takiego, że robiłam się mokra. Podszedł do mnie i zaczął całować moją szyję, powiedział, że jestem niesamowicie pociągająca. Położył mi dłonie na biodrach i po chwili wślizgnął się głębiej. Następnie zjechał dłońmi po moich nogach, aż dotarł do zamków w kozaczkach. Kiedy zdjął mi buty i rajstopy, szeroko rozstawił moje kolana, podciągnął mi sukienkę i zaczął masować moją muszelkę. Cała w spazmach chciałam, aby natychmiast mnie wziął, marzyło mi się ostre posuwanko. Zdjął mi majtki i włożył mi fiuta jednym ruchem. Walił niesamowicie, zastanawiałam się skąd historycy mają tyle werwy. Po chwili odwrócił mnie tyłem i zaczął rżnąć tak, że myślałam, że do domu nie dojdę. Nawet nie wiedziałam w którym momencie miałam orgazm, wszystko toczyło sie w dzikiem tempie. Czułam coraz mocniej jego dłonie oparte o moje pośladki, słyszałam coraz głośniejsze westchnienia, aż poczułam w sobie jego gorącą spermę. Spocony wyjął penisa, ubrał spodnie i powiedział, że właśnie taka forma korepetycji odpowiada mu najbardziej!

Przeleć mnie… 11.12.2009

Kobiety lubią seks!!! Tak, zapamiętajcie to sobie Panowie. Oczywiście, tak samo jak jest wiele kobiecych gustów, tak jest i wiele różnych sposobów na które można skutecznie przelecieć suczkę. Stopniowo zaprezentuję Wam, jak stać się nie tylko jurnym kochankiem, ale i skutecznym łowcom. Jak ją poderwać, jak rozszyfrować jej gesty i znaleźć czułe punkty na jej gorącym ciele. Podam także kilka faktów na temat seksu i zaprezentuję opinię samych Pań, na temat tego, co je najbardziej podnieca w sypialni (i nie tylko). Wszak odpowiednie podejście do kobiety czyni z niej prawdziwą dziwkę w seksie :D

Orgazm na lekcji 10.12.2009

Pamiętam, jak dzień po tym, kiedy Tomek prawie mnie zaspokoił kuleczkami, wzięłam je do szkoły. Tego dnia miałam wielką ochotę na seks, jakbym była w rui. Wszystko mi się z seksem kojarzyło. Na biologii gość nudził o rozmnażaniu bezpłciowym roślin (okropność), więc postanowiłam zająć się czymś konkretniejszym. Spojrzenie Tomka mówiło samo za siebie na co ma ochotę. Położyłam mu rękę na rozporku i udowodniłam, że nie ma nic gorszego, niż rozmnażanie bezpłciowe. Ławki w klasie były tak zaprojektowane, że mała półka pod ladą nie tylko służyła jako schowek na ściągi, ale i przysłoniła naszą zabawę. Moją ręka dyskretnie rozpięła mu guziczki i wyciągnęła małego na powierzchnię. Hmm, widać, że to go bardzo podnieciło. Naprężony ptaszek aż cały pulsował. Delikatnie zaczęłam go masować – miałam ochotę wziąć go w usta, ssać, ale sytuacja była mało komfortowa. Miałam wrażenie, że nauczyciel spogląda w naszą stronę – spłonęłam buraka. Zwolniłam, ale Tomek w tym momencie chwycił moją dłoń i jazda się zaczęła…Masowaliśmy mu ptaszka mocniej i mocniej. Tomek miał coraz szybszy i głębszy oddech, nabrał rumieńców. Nauczyciel już szedł w nasza stronę, kiedy zadzwonił jego telefon i musiał wyjść z sali, uff.  Zrobił się gwar i już mogłam szybko dokończyć dzieło. Tomek się spuścił niepostrzeżenie, a ja szybko wyciągnęłam chusteczki. 

To jednak nie rozwiązało mojego problemu. Miałam taką ochotę się pieprzyć, że po zajęciach poszłam do ubikacji i wsadziłam sobie kuleczki. Uczucie przyjemności przysłoniło strach o to, że mogą wypaść. Śmiałam się w duchu, kiedy mijałam niczego nieświadomych kolegów z klasy. Na lekcji trochę bardziej wierciłam się niż zazwyczaj. Nawet Tomkowi nie zdradziłam mojego sekretu. To była bardzo przyjemna, mokra i podniecająca lekcja…

Soczyste kuleczki – młoda nimfomanka 09.12.2009

Kuleczki odkryłam przypadkowo. Pomagałam kiedyś mamie w porządkach przedświątecznych i znalazłam na dnie szuflady dziwnie wyglądające dwie kulki połączone sznurkiem. W pierwszym momencie pomyślałam, że to jakaś grzechotka lub zabawka i to jeszcze z czasów mojego dzieciństwa – ot, gdzieś się zapodziała. Już się miałam zapytać mamę co to jest, kiedy przyszedł mój ówczesny chłopak. Tomkowi na ich widok zaświeciły się oczy i obiecał, że wieczorem mi pokaże ich zastosowanie, z tym, że mam je chwilowo ukryć. Zdziwiłam się, ale cóż, byłam ciekawa co to jest. Z Tomkiem co prawda chodziłam od 2 miesięcy, sypialiśmy jeszcze zanim zdecydowaliśmy się na „normalny związek”, ale mając 15 lat nie patrzy się na konwenanse i potajemnie spotykałam się jeszcze z jego kolegą, Arkiem.  Jednak to Tomek przetarł moje pierwsze szlaki . Nie chodzi o seks, ale o kulki i różne dziwne zabawy.

Tomek wpadł wieczorem i już od progu dobrał się do moich majtek, praktycznie zerwał je ze mnie. Całując mnie, z kieszeni wyciągnął kuleczki. Położył mnie na łóżko. Szeroko rozstawiłam nogi i czekałam na rozwój wypadków. Na szczęście zdążyłam się już podniecić, więc moja mokra szparka mogła przyjąć je z zadowoleniem. Na sucho nie polecam!!! Tomek zaczął lizać moją cipkę i wsadził mi palec do środka, najpierw jeden, potem drugi, aż wszedł trzeci. Dalej ani drgnęło. Kiedyś na filmach porno oglądaliśmy, jak facet wsadził całą dłoń – u mnie było to niewykonalne. Ale dziureczka się rozwarła. Pierwsza kulka wchodziła z oporem, ale następna już wślizgnęła się niepostrzeżenie.

Myślałam, że zwariuję jak ciągnął za ten sznureczek, liżąc przy tym moją rozgrzaną łechtaczkę. Normalnie odjazd. Pościel cała mokra, a za ścianą rodzice oglądali serial. Zgłośniliśmy muzykę, lepiej żeby nie byli świadomi tego, jak ich małoletnia córka przyjmuje chłopaka. Tomek przez bitą godzinę robił mi dobrze i pamiętam, że już prawie dochodziłam, kiedy wyjął kuleczki. Ręka go bolała, więc ściągnął spodnie i dokończył inaczej. Kiedy wsuwał mi swojego małego byłam niesamowicie rozpalona i szybko doszłam. Od tego momentu wiedziałam, że kuleczki będą często mi towarzyszyć…:)))

Kilka słów o mnie – nimfomaneczka 09.12.2009

Zanim zapoznam Was z moim życiem erotycznym, kilka słów o mnie. Mam 18 lat i pochodzę z małego malowniczego miasteczka leżącego na południu Polski. Szczerze mówiąc kocham ten górski, chłodny klimat. Tutaj też uczę się w liceum – obecnie III kl. Ale ten czas leci, pamiętam jak jeszcze niedawno bzykałam się w krzakach na boisku mojego gimnazjum, jak poznawałam tajniki tzw. sztuki kochania. No, zebrało się tego doświadczenia, a że stawiam nie tylko na ilość, ale i na jakość – to uszczknę Wam ten rąbek tajemnicy i zaproszę do wspólnego ucztowania moją seksualnością.

Niezła ze mnie dupa, nauczyciele – głównie ta męska część – często dziwie się zachowują na mój widok. Nie wspomnę o kolegach, ale oni są dość nudni w łóżku. Jestem prawdziwą kobietą i najczęściej szukam facetów dojrzałych. Jako wysoka, mająca czym oddychać zielonooka brunetka, o krągłych biodrach i pupie, wiem co najlepiej mogę zaoferować. Lubię kusić, podniecać, wypinać się i fantazjować. Seks mi towarzyszy o każdej porze dnia i nocy, nie ma chwili żebym nie wyobrażała sobie jak to robię np. z nieznajomym. Wiem, ktoś pomyśli – to jest uzależnienie, natręctwo. Hmmm, mmm to ja już wolę takie natręctwo do końca życia. Zresztą, jeśli prawdą jest, że kobiety po 30. dopiero przeżywają pełnię satysfakcji z seksu, to wtedy chyba zacznę chodzić z wibratorem na codzień (kuleczki już używam).  Swoją opowieść, która bądź co bądź wymieszana jest ze wspomnieniami i newsami z ostatniej chwili, zacznę właśnie od kuleczek :D

Sexterminator: Z archiwum sexoholika. 09.12.2009

Mam 43 lata i od 1986r. walę dziewczęta, kobiety, laski, mężatki, panny, rozwódki, wdowy, ciężarne, nieciężarne, ułomne, kumate, zdrowe, kalekie, niekalekie, białe, kolorowe, pospolite, niepospolite, ładne, brzydkie – słowem wszystkie cipki jakie się trafią – pojedynczo, hurtem i grupowo. Naliczyłem ich 204! Każda ma swój nr. i 4 rubryki: 1)imię, 2)rok w którym ją przeleciałem, 3)jej zawód i znak zodiaku, oraz 4)wolne uwagi. W tej ostatniej rubryce podaję punktację za seks i całokształt – ocenę od 0 do 6, opisuję jak przebiegało zbliżenie, jak wyglądała kobietka( będę je nazywał krówkami), jak się dupiła i jak długo spotykaliśmy się. Z niektórymi (jest ich około 10 sztuk) spotykam się regularnie do dziś i co jakiś czas dochodzą nowe! Jeśli Was to ciekawi, to w wolnych chwilach będę po kolei każdą z moich krówek według jw. rubryk opisywał. Nazwisk, adresów, nr. tel. itp. Wam nie będę podawał, bo nie jestem alfonsem, ani świnią, a co najwyżej Byczkiem, lub Sexterminatorem! Pozdrawiam!

Blog 28.11.2009

1.Faktycznie dużo ludzi “czyta” ten blog. Dzięki za wnioski i uwagi…Poza jedną Zaołzą nie ma chętnych do kliknięcia, żeby coś napisać…No bo co tu komentować – jak facet chce komentarzy do czegoś – co nie zaczyna się jak gawęda erotomana i na dokładkę napisane zostało językiem “nowoaramejskim”…
2.Skoro Bloga Zołzo nie czytają to na Forum w ogóle nie wejdą…Trzeba by się zalogować i numer buta podać…a to
pilnie strzeżona tajemnica :-) ))))