Archiwum ‘Zapiski sexolatki’

Zabawa w miłosny trójkącik13.03.2010

Nigdy nie sądziłam, że trójkąt miłosny może dać tyle frajdy, tym bardziej – że oddałam się tej słodkiej rozpuście z zakochaną w sobie parą. Ewelina i Jacek, dużo starsi ode mnie, byli ze sobą ponad 4 lata, studiowali na jednym kierunku i jak to w związkach bywa – mieli za sobą wiele wzlotów i upadków. Obydwoje lubili seks i eksperymenty w tej dziedzinie, przerobili już wszystkie najbardziej dziwaczne pozycje, zaliczyli ekstremalne miejsca i chcieli spróbować czegoś nowego. Tego wieczoru przekonali się, jak to jest wziąć sobie do łóżka obcą dziewczynę i dziko się zabawić.

Po wyjściu z knajpy tylko rzut kamieniem dzielił nas od mieszkania Jacka. Kiedy już usadowiliśmy się na łóżku, Jacek wyciągnął wino i przygasił światło. Zaczął się z Eweliną migdalić na moich oczach, po czym dobrał się do jej rozporka. Całkiem przyjemnie mi się obserwowało jak rozbiera swoją dziewczynę i zaczyna namiętnie całować jej piersi. W pewnym momencie jego usta zawędrowały na wysokość jej szparki, a wicie jej ciała i jęki przekonały mnie, że jest w tym dobry.

Jego wacek zanurkował w mokrej cipce Ewliny i zaczął wykonywać rytmiczne pchnięcia. Laska wiła się z rozkoszy, a na jej twarzy rysował cię cień rozkoszy. Uznałam, że chcę się dołączyć do tej szalonej pary; ochota na seks systematycznie we mnie rosła. To było lepsze, niż oglądanie filmu porno. Wsadziłam sobie dwa palce pod spódnicę i zaczęłam robić sobie dobrze. Z miejsca przykułam uwagę Jacka. Zszedł ze swojej dziewczyny i jednym ruchem zdjął mi rajstopy. Odwrócił mnie na brzuch i przyciągnął mocno do siebie.

Kiedy wszedł we mnie od tyłu jednym ruchem, miałam okazję obserwować jego śliczną dziewczynę. Przyssałam się ustami do jej szparki, całkiem wygolonej i zaczęłam językiem pieścić jej łechtaczkę. Jacek poczynał sobie z moim tyłkiem na dobre, słyszałam tylko jego głośniejsze westchnienia, kiedy w pełni skoncentrowałam się na dziurce Eweliny. Trzema palcami, które wsunęły się bez problemu, masowałam ją od środka i zaczęłam pomagać sobie języczkiem. Gdy ją obserwowałam, moją żądza wzrastała z minuty na minutę. Miałam ochotę wsadzić jej tam całą dłoń i zerżnąć, jak jeszcze żaden facet, kiedy wnet Jacek obrócił mnie na plecy.

Rozchyliłam szeroko nogi i poczułam twardego kutasa Jacka. Ewelina usiadła na mojej twarzy. Jej soczki kapały mi na usta. Widziałam ukradkiem jak namiętnie patrzyli na siebie i poszli w ślinę – było mi tak dobrze, że najchętniej bym tę chwilę zatrzymała na dłużej. Duży, twardy kutas wypełniał mnie od środka i pożałowałam, że to nie ja mam go na co dzień… Kiedy tak zlizywałam soczki jego dziewczyny i próbowałam sięgnąć językiem jak najgłębiej, poczułam jak gorąca sperma wypełnia mnie od środka i spływa po moim tyłku. Wilka pała Jacka cała pulsowała i gdy zmartwiłam się, że to już koniec zabawy z jego udziałem, okazało się, że kilka stosunków pod rząd to dla niego pestka. Zabawa dopiero miała się rozkręcić…

1/2

Publiczna rozpusta06.03.2010

Wczoraj oddałam się małej rozrywce w knajpie. Zabrałam się z kumplem z osiedla na małą popijawę. Trochę się obawiałam, bo nikogo nie znałam z jego towarzystwa, ale zdecydowałam, że wszystko lepsze niż kolejny nudny piątkowy wieczór w asyście głupich książek. Nauczycielka non stop straszy nas widmem nadciągającej matury. Na miejscu same pary, ale kilku kolesi było całkiem całkiem…Ostatnio nawet nie wybrzydzam. Usiadłam koło jednej pary i widziałam, jak koleś ukradkiem rzuca w moją stronę spojrzenia. Lampił się na moje cycki. W sumie mu się nie dziwiłam, miałam na sobie wyjątkowo kusą bluzeczkę;)

Towarzystwo okazało się spoko, całkiem bez zarzutu, szybko znaleźliśmy wspólny język. Dużo ładnych dziewczyn siedziało przy stoliku – pomyślałam, że ci goście to mają gust. Zresztą niektóre były tak ładne, że nie protestowałabym przeciwko jakiemuś trójkącikowi. Chętnie bym wylizała którejś szparkę.  

Najtrudniej było złapać kontakt z parą siedząco tuż obok. Choć laska niczego sobie i wyglądała sympatycznie, to jakoś rozmowa się nie kleiła. Za to koleś – jak się miało okazać za chwile – był całkiem hm… smakowity! Ewelina, bo tak się nazywała jego dziewczę, wyszła do ubikacji z dwoma koleżankami, więc korzystając z okazji postanowiłam poznać „bliżej” mojego sąsiada. Rozmawiało nam się całkiem spoko, trochę przeszkadzała nam głośna muzyka i panujący w knajpie gwar. Miałam w sumie mało czasu, aby faceta przekonać do siebie i musiałam działać szybko.

Niezastanawiając się długo położyłam mu rękę na kolanie. Badałam jego reakcję. Nie cofnął ręki. Rozmawialiśmy sobie w najlepsze, a ja sięgałam dłonią coraz wyżej rozporka. Wsadzając rękę pod koszulę, poczułam jego umięśniony brzuch i sprawnie rozpięłam rozporek. Pod palcami wyczułam twardego koguta. – Ech, imponująca wielkość. Dobrze byłoby ujeździć tego twardziela – westchnęłam. Nie byłam pewna, czy nikt nie zauważył naszej zabawy, choć fasadowa rozmowa szła nam dobrze. Na szczęście w sali panował półmrok, a duży stół maskował naszą chcicę. Mogłam w całości wyciągnąć jego kutasa. Płynnymi ruchami ręki doprowadziłam mojego towarzysza do zachwytu. Jego kapucynek stał twardo na baczność, czekając na dalszy rozwój wypadków. Moja ręka była coraz bardziej zachłanna jego drągala, waliłam jego konika z całej siły. W pewnym momencie towarzystwo z naprzeciwka zaczęło bacznie nam się przyglądać. Lekko zwolniłam…

Mój towarzysz jakby przypomniał sobie o moich potrzebach i wsadził mi dłoń pod spódnicę. Rozwarłam szeroko nogi. Jego gorące palce bez trudu zawędrowały do mojej mokrej szparki. Podniecenie wzrastała we mnie z minuty na minutę. Choć moje zarumienione policzki, mogły zdradzić innym naszą zabawę, my wciąż nie przestawaliśmy. I kiedy tak trzepałam mu kapucynka, a on robił mi palcówkę, przestaliśmy zwracać uwagę na otoczenie i wtedy bach – wróciła jego dziewczyna. Długo jej nie było i już całkowicie o niej zapomniałam. Dyskretnie chciałam wycofać swoją dłoń, ale on ją przytrzymał…-Spójrz Ewelina – odezwał się do niej chłopak – właśnie zabawialiśmy się z naszą nową nieznajomą, może się dołączysz – wypalił bez zażenowania. Myślałam, że spadnę z krzesła. W sumie nie miałam nic przeciwko temu, ale nie wiedziałam, że laska jest jeszcze bardziej otwarta na seksualne przygody. Dopiłam drinka i wspólnie wyszliśmy z baru…

Ostra jazda z instruktorem11.01.2010

OSTRA JAZDA

OSTRA JAZDA

Ech, cały weekend intensywnej nauki, krótka przerwa na małą przyjemność przy komputerze z nieznajomym „Zorro32”, a w sumie okazało się, że referat poszedł mi dziś średnio. Kobieta z polskiego nie była specjalnie zainteresowana tym co mówiłam, stwierdziła, że nie przedstawiłam najważniejszych informacji na temat Baczyńskiego. Następny weekend zapowiada się równie ”interesująco” jak ten:( Aby jednak nie marnować czasu, zaplanowałam sobie, że w tym mega zagonionym okresie, będę umawiać się z nieznajomymi na niezobowiązujący seks. Duża oszczędność czasu – bez owijania w bawełnę. Jak mi się gość nie spodoba, to go oleję i już. W necie jest dużo możliwości, mogę przebierać jak w ulęgałkach – od wyboru do koloru… (więcej…)

Wirtualny kochanek08.01.2010

W szkole po świętach zawsze jest najgorzej. Ale tym razem nauczyciele chyba powariowali, dosłownie zarzucili nas nauką. Posypały się kartkówki, sprawdziany, zadania domowe oraz jakieś durne wypracowania i referaty. Musiałam jakoś to odreagować, tym bardziej, że w tym semestrze zależy mi na wysokiej średniej, a niestety babka z polskiego już na poniedziałek przydzieliłam mi referat. Więc zamiast zaszaleć w weekend, będę musiała ślęczeć nad książkami. Aby nie marnować czasu, obmyśliłam sobie, że może uda mi się wyhaczyć kogoś interesującego w sieci (spora oszczędność czasu). Wymagań nie mam w sumie dość dużych. Wystarczy, aby facet miał coś w spodniach i ładnie pachniał. Ogólnie pierwsze wrażenie się liczy, a potem już z górki… (więcej…)

Sylwestrowe jebanie…04.01.2010

Bałam się, że tegorocznego sylwestra spędzę razem z koleżankami. Na szczęście kilka przelotnych spotkań, zatrzepotanie rzęsami i znajomy sąsiad zaproponował mi bal. Poszłam z nim, bo lepsze to, niż jakieś nudne koleżanki. No chyba, że okazałyby się amatorkami miłości lesbijskiej? Ale nic mi o tym nie wiadomo. Umówiłam się z Kamilem punkt 20:00 pod klatką. Przywitał mnie małym goździkiem. Niestety na miejscu okazało się, że tzw. bal był zwykłą domówką u jego kolegi, mieszkającym kilka metrów dalej. Kiedy się rozpłaszczyłam uświadomiłam sobie, że moja złota sukienka i żółty szal nie w pięć, ni w dziesięć pasują do okoliczności. Mocny makijaż także wydał mi się ciut za mocny. Przywitał nas gospodarz domu, przyjrzał mi się uważnie i szepnął do ucha, że nie ma okazji zbyt często gościć u siebie tak seksownych dziewczyn jak ja. Był przystojnym, mocno opalonym blondynem, o niebieskich oczach. Na oko miał może z 20 lat. Zaprowadził nas do pokoju gościnnego i już wtedy spostrzegłam, że ten wieczór spędzę przede wszystkim w męskim towarzystwie. Naliczyłam raptem, na około 7 chłopaków, 3 dziewczyny – dwie blondynki i rudą. Miały może po 16 lat. (więcej…)

Świąteczna mineta31.12.2009

 Wigilia zleciała mi niespodziewanie tylko na jednej minetce i to w biegu, pomiędzy sprzątaniem po kolacji, a oczekiwaniem w towarzystwie moich rodziców na pasterkę. Inna kwestia, że to oczekiwanie było przy suto zakropionym stole. Nie uprzedzajmy jednak faktów…
Moi rodzicie nie uprzedzili mnie, że w tym roku zawitają do nas znajomi ojca z pracy. Wkurzyłam się, bo nie lubię takich „niespodzianek” w ostatniej chwili, ale co zrobić. Mus to mus. Pomyślałam sobie, że może przynajmniej będzie na kim oko zawiesić. W każdym razie punkt 18:00 goście zadzwonili do drzwi. Ojciec kazał mi otworzyć. Moim oczom ukazała się zgrabna, wymalowana blondynka grubo po 30. i jej małżonek. Gość mógł mieć na oko około 45 lat. Był wysoki i szczupły, miał głęboko osadzone oczy i lśniące białe zęby. Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. W duchu ucieszyłam się, że tak „odstrzeliłam” się tego dnia. Miałam na sobie czerwoną mini spódniczkę i satynowy czarny sweterek z głębokim dekoltem. Blondyna z niechęcią zmierzyła mnie wzrokiem, ojciec też coś wcześniej burknął, że mogłabym zmienić bluzkę, bo przychodzą znajomi i mam zrobić dobre wrażenie. Ja w białej bluzce z kołnierzykiem? Nigdy!

Tak się złożyło, że przy wigilijnym stolę siedziałam naprzeciwko mojego wybranka. Rusz co rusz starałam się rzucać mu zalotne spojrzenia. Musiałam się jednak pilnować, aby nikt się nie połapał w moich zamiarach. Ćwiczyłam swoją dyskrecję. Facet przez dłuższy czas wydawał się być niezainteresowany moją osobą, lecz kiedy się nachyliłam i wyciągnęłam dłoń po śledziki spostrzegłam jak przejeżdża wzrokiem po moim obfitym biuście. Blondyna ostentacyjnie wręcz mnie ignorowała i burknęła coś w rodzaju, że z dzisiejszymi nastolatkami są same kłopoty. He he, kto by ją słuchał? Wypinałam coraz mocniej piersi i oblizywałam swoje palce. Przystojniaczek przyglądał mi się coraz uważniej, aż złapałam jego wzrok. Nie dużo myśląc zdjęłam sandałki i pod stołem delikatnie dotknęłam jego stopy koniuszkiem palców. Nie wzdrygnął się. Spojrzał na mnie uważnie. Blondynka coś do niego właśnie szepnęła, więc nerwowo odwrócił się w jej stronę. Przesunęłam swoimi palcami u nóg po jego całej stopie i zaczęłam ocierać się coraz śmielej. Wślizgnęłam się pod jego nogawkę i powoli przesuwałam się coraz wyżej… Niedługo wszyscy skończyli pałaszować swoje posiłki. Razem z mamą ogarnęłyśmy stół z brudnych naczyń, a ojciec wyciągnął whisky. Część towarzystwa popijała ją samą, ja wymieszkałam sobie z colą. Niespodziewanie na stole pojawiła się także wyborowa i kilka dobrych półwytrawnych win. Atmosfera się rozluźniła…

W pewnym momencie zrobiło się zamieszanie, znajomi mojej mamy odwiedzili nas z powigilijnym opłatkiem i dobrym koniakiem. Uznałam, że to najlepsza pora, aby wyciągnąć na małe sam na sam mojego seksownego bruneta. Wstałam i przeciągnęłam na biodrach zmysłowo krótką spódniczkę. Przechodząc obok mojego celu spojrzałam wymownie mu w oczy i kręcąc zmysłowo pupą podążyłam w stronę łazienki. Dopadł mnie przy samych drzwiach i wepchnął do środka.  Zaczęliśmy się namiętnie całować. Całował mnie coraz śmielej, wpychając coraz głębiej język do moich ust. Powoli przesuwał swoje usta po mojej szyi i wycałował mój dekolt. Najpierw jedną pierś wyswobodził z bluzki, a następnie drugą, delikatnie obgryzając moje sutki. Czułam, że jestem coraz bardziej mokra i pikanterii dodawał fakt, że z za ściany słyszeliśmy rozmowę jego żony z moją mamą.

Ssąc moje piersi, drugą ręką wślizgnął się pod moje majteczki i włożył dwa palce w moją mokrą szparkę. Rozchylałam nogi najmocniej jak się tylko dało. Zrobił mi bardzo głęboką palcówkę. Musiałam zasłaniać sobie usta, gdyż mało brakowała, a krzyczałabym z rozkoszy. W pewnym momencie zdecydowanym ruchem podciągnął mi spódniczkę i posadził na pralce. Zsunął majteczki i rozchylił mi kolana. Przywarł ustami do mojej muszelki i zaczął ją oblizywać. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej zdecydowanym ruchem języka. Poznawał jej wszystkie zakamarki, zlizywał soczki i zmysłowo ssał łechtaczkę. Rytmika jego języka doprowadzała mnie do szaleństwa. Delikatne pocałunki przeplatały się z dzikimi, szalonymi podgryzieniami, z równoczesnym muskaniem warg. Docierał językiem tak głęboko jak tylko się dało, aż zaczął pomagać sobie paluszkiem. Byłam niemiłosiernie wilgotna, a moje cipka cała pulsowała. Orgazm oblał mnie z przeszywającą mocą. Potem jeszcze tylko kilka ruchów języczkiem i zakończył oblizaniem ust. Na pożegnanie pocałował mnie w czółko. Obciągając spódnicę i zasłaniając brodawki dekoltem wróciłam w dobrym nastroju do mocno wstawionego już towarzystwa…

Międzynarodowy Dzień Orgazmu…z “bananem”23.12.2009

Muszę wam się pochwalić, że w poniedziałek z okazji Światowego Dnia Orgazmu (21.12) zostałam wyruchana przez kolegę z klasy wielkim bananem. Wiadomo, największy orgazm przyniosły mi moje kuleczki, szczególnie często wkładam sobie je przed samymi lekcjami. Było to nie tylko panaceum na lekcyjny stres, ale i rozkosz delektowania się z każdej minuty, co wiadomo w szkole bywa trudne! W poniedziałek oczywiście także mi towarzyszyły, ale tym razem to nie one wyssały ze mnie wszystkie soki. Przed zajęciami w szatni, od słowa do słowa wyjawiłam Arkowi mój mały sekret. Ta informacja musiała go nieźle podniecić, gdyż co rusz obserwował mnie na geografii.

Na długiej przerwie wymknęliśmy się z Arkiem do szatni i zakotwiczyliśmy w schowku na miotły. Było dziko. Mało miejsca, ale przecież oto chodzi. Ściągnęłam spodnie do kolan, a Arek czmychnął dłonią pod moje majteczki. Myślałam, że bliżej zainteresuje się kuleczkami, ale on miał inny plan. Z kieszeni bluzy wyciągnął dużego banana i oblizał go bardzo dokładnie. Odwrócił mnie tyłem do siebie i popchał na ścianę. Wślizgnął banana we mnie z całą gwałtownością. Czułam, że jestem coraz bardziej mokra, było mi gorąco. Jego druga dłoń zawędrowała w okolicach mojej łechtaczki – myślałam, że krzyknę z podniecenia. Musiałam uciszać się własną dłonią. Chciałam, żeby mnie rżnął jak najdłużej. Banan wchodził coraz głębiej i głębiej, a moja cipka aż pulsowała. Nawet dzwonek lekcyjny nie zakłócił naszej zabawy. W tej chwili nie liczyło się nic więcej!

Następnie odwróciłam się w stronę Arka i przykucnęłam. Miał więcej przestrzeni w takiej pozycji. Tym razem narzędzie przyjemności weszło tak głęboko, że zanurzyły się także palce Arka. Nie było wyjścia, musiał uciszać mnie własnymi ustami. Było mi coraz bardziej bosko, myślałam, że w każdej chwili odpłynę. Lekcja trwała na dobre, a kumpel z klasy posuwa mnie z banana. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż wskazujący palec z drugiej dłoni zawędrował mu w okolicę mojego czekoladowego oczka i chciał zajrzeć do środka. Poczułam, że dochodzę. W jednej chwili miałam intensywny orgazm. Ekstaza dosłownie oblała całe moje ciało! Z niechęcią myślałam o tym, kiedy opuścimy ten przyjemny zakamarek. Z wypiekami na twarzy wróciliśmy na lekcję…

Szybki numerek w sklepie15.12.2009

Z koleżanką postanowiłyśmy wybrać się na zakupy do centrum handlowego. Chciała kupić prezent dla swojego chłopaka na urodziny. Przechodziłyśmy się po głównej alejce i nie natrafiłyśmy na nić interesującego. W pewnym momencie odbiłam do damskiego butiku. Z Agatą zgadałyśmy się, że spotkamy się pod butikiem z kosmetykami o pełnej godzinie. Oglądając bieliznę spostrzegłam wysokiego bruneta, który mi się bacznie przyglądał. Podeszłam z drugiej strony sklepu, aby bliżej „obadać” gościa i zauważyłam, że jest ochroniarzem i pewnie z nudów tasuje wzrokiem klientki. Miał nie więcej niż 25 lat i był całkiem przystojny. Jego masywne ramiona wskazywały na to, że jest silny. Z miejsca wyobraziłam sobie, co mógłby ze mną robić w łóżku…

Wzięłam dwa różowe komplety bielizny i uśmiechając się do ochroniarza udałam się w stronę przymierzalni. Rozebrałam się do naga i ubrałam fikuśne majteczki. Niestety zapięcie stanika było bardziej skomplikowane w obsłudze niż myślałam. Uznałam, że mój bodyguard na pewno wybawi mnie z opresji. – Mógłby mi Pan pomóc – zawołałam do niego. – Niech pan się nie krępuje, proszę wejść do przymierzalni, nie gryzę. Nie potrafię sama sobie z tym poradzić – zachęcałam i przesunęłam się w stronę lustra, aby zrobić mu więcej miejsca. Nie zważając wcale na to, że stoję tam prawie naga. Gość w pierwszym momencie chciał się wycofać, ale chwilę potem bezczelnie mierzył mnie wzrokiem. – Hmm, może jeszcze przy tym zrobi mi pan masaż pleców, czuję ból przy schylaniu – zachęcałam i wypięłam tyłek w jego stronę, demonstrując podnoszenie torebki. Ochroniarz jedną dłonią złapał mnie za tyłek, a drugą dotknął moich piersi. Ściągnął mi ramiączka stanika i napierając na mnie z tyłu, zaczął całować mój kark. Byłam niesamowicie podniecona, a na pośladkach poczułam jego nabrzmiałego wacka. Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, kiedy stałam już tam bez majtek, a on walczył ze swoim rozporkiem, całując równocześnie moje plecy. Po chwilę wszedł we mnie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Całą akcję obserwowałam w lustrze. Straciłam poczucie czasu. W pewnym momencie poczułam falę gorąca na ciele i spermę cieknącą po moich udach. Bez skrupułów dałam się wypieprzyć jakiemuś nieznajomemu ochroniarzowi w przymierzalni. Po wszystkim ubrałam się i jakby nigdy nic opuściłam sklep.

Seks z nauczycielem12.12.2009

Muszę się Wam pochwalić, że wczoraj pierwszy raz seksiłam się ze swoim nauczycielem. Chrapkę na niego miałam już w gimnazjum, chyba za mało się wtedy o niego starałam, w każdym razie co się odwlecze… Gość przeszedł do mojego liceum w tamtym roku, nawet nie muszę pisać jak byłam zajebiście zadowolona. W każdym razie wczoraj mieliśmy zajęcia fakultatywne z historii. Niedługo koniec pierwszego półrocza, więc uznałam, że muszę jakoś podciągnąć swą średnią. Nie lubię nauki, ale za to wiem w czym jestem dobra. Ubrałam się w kusą sukienkę, a czerwone kozaczki na wysokich obcasach dodawały mi uroku. Chciałam odsłonić nogi i zwrócić na siebie uwagę.

Usiadłam przed Więckiem i zmysłowo założyłam nogę na nogę – ku swojej satysfakcji zauważyłam, że stasował mnie wzrokiem. Nadymałam usta i robiłam loczki z włosów wokół palców i wyobraziłam sobie go w akcji. W pewnym momencie prowadzenie lekcji wyrwał mnie z zamyśleń i spytał czym jest preambuła, hmm. – Zarówno preambuła, jak i flirt są wstępem do czegoś większego – odpowiedziałam kokieteryjnie i rzuciłam mu wyzywające spojrzenie. Przez chwilę patrzył na mnie po czym obwieścił nam, że dziś skończymy wcześniej. Zmartwiłam się! Mój plan pójdzie w łeb, cholera…

Po omówieniu konstytucji Polski mogliśmy już iść do domu. Ociągałam się ile wlezie z wyjściem i zauważyłam, że Więcek ukradkiem mnie obserwuje. Już zbliżałam się do drzwi, kiedy zapytał: – Kiri, czy ty chciałabyś zdawać maturę z historii? – Tak panie profesorze – odparłam jednym tchem. – Ale mam na to jeszcze trochę czasu. – Czas szybko zleci, a materiału jest sporo. Jeśli chcesz to mogę udzielić ci kilku prywatnych konsultacji – odpowiedział kierując wzrok na moje biodra. – Bardzo chętnie panie profesorze, możemy zacząć od zaraz, czy ta klasa zapewni nam hmm… odpowiednie warunki? – Myślę, że o tej godzinie nikt już nie będzie nas niepokoić :D – odpowiedział belfer, a atmosfera aż kipiała od seksu.

Wstał i zamknął nas od środka. Wygodnie usadowiłam się na jego biurku, a on w tym czasie rozpinał sobie pasek u spodni. Przyglądałam mu się badawczo, był przed 40, miał krótkie ciemne włosy. W spojrzeniu miał coś takiego, że robiłam się mokra. Podszedł do mnie i zaczął całować moją szyję, powiedział, że jestem niesamowicie pociągająca. Położył mi dłonie na biodrach i po chwili wślizgnął się głębiej. Następnie zjechał dłońmi po moich nogach, aż dotarł do zamków w kozaczkach. Kiedy zdjął mi buty i rajstopy, szeroko rozstawił moje kolana, podciągnął mi sukienkę i zaczął masować moją muszelkę. Cała w spazmach chciałam, aby natychmiast mnie wziął, marzyło mi się ostre posuwanko. Zdjął mi majtki i włożył mi fiuta jednym ruchem. Walił niesamowicie, zastanawiałam się skąd historycy mają tyle werwy. Po chwili odwrócił mnie tyłem i zaczął rżnąć tak, że myślałam, że do domu nie dojdę. Nawet nie wiedziałam w którym momencie miałam orgazm, wszystko toczyło sie w dzikiem tempie. Czułam coraz mocniej jego dłonie oparte o moje pośladki, słyszałam coraz głośniejsze westchnienia, aż poczułam w sobie jego gorącą spermę. Spocony wyjął penisa, ubrał spodnie i powiedział, że właśnie taka forma korepetycji odpowiada mu najbardziej!

Orgazm na lekcji10.12.2009

Pamiętam, jak dzień po tym, kiedy Tomek prawie mnie zaspokoił kuleczkami, wzięłam je do szkoły. Tego dnia miałam wielką ochotę na seks, jakbym była w rui. Wszystko mi się z seksem kojarzyło. Na biologii gość nudził o rozmnażaniu bezpłciowym roślin (okropność), więc postanowiłam zająć się czymś konkretniejszym. Spojrzenie Tomka mówiło samo za siebie na co ma ochotę. Położyłam mu rękę na rozporku i udowodniłam, że nie ma nic gorszego, niż rozmnażanie bezpłciowe. Ławki w klasie były tak zaprojektowane, że mała półka pod ladą nie tylko służyła jako schowek na ściągi, ale i przysłoniła naszą zabawę. Moją ręka dyskretnie rozpięła mu guziczki i wyciągnęła małego na powierzchnię. Hmm, widać, że to go bardzo podnieciło. Naprężony ptaszek aż cały pulsował. Delikatnie zaczęłam go masować – miałam ochotę wziąć go w usta, ssać, ale sytuacja była mało komfortowa. Miałam wrażenie, że nauczyciel spogląda w naszą stronę – spłonęłam buraka. Zwolniłam, ale Tomek w tym momencie chwycił moją dłoń i jazda się zaczęła…Masowaliśmy mu ptaszka mocniej i mocniej. Tomek miał coraz szybszy i głębszy oddech, nabrał rumieńców. Nauczyciel już szedł w nasza stronę, kiedy zadzwonił jego telefon i musiał wyjść z sali, uff.  Zrobił się gwar i już mogłam szybko dokończyć dzieło. Tomek się spuścił niepostrzeżenie, a ja szybko wyciągnęłam chusteczki. 

To jednak nie rozwiązało mojego problemu. Miałam taką ochotę się pieprzyć, że po zajęciach poszłam do ubikacji i wsadziłam sobie kuleczki. Uczucie przyjemności przysłoniło strach o to, że mogą wypaść. Śmiałam się w duchu, kiedy mijałam niczego nieświadomych kolegów z klasy. Na lekcji trochę bardziej wierciłam się niż zazwyczaj. Nawet Tomkowi nie zdradziłam mojego sekretu. To była bardzo przyjemna, mokra i podniecająca lekcja…