Archiwum styczeń, 2010

Ostra jazda z instruktorem11.01.2010

OSTRA JAZDA

OSTRA JAZDA

Ech, cały weekend intensywnej nauki, krótka przerwa na małą przyjemność przy komputerze z nieznajomym „Zorro32”, a w sumie okazało się, że referat poszedł mi dziś średnio. Kobieta z polskiego nie była specjalnie zainteresowana tym co mówiłam, stwierdziła, że nie przedstawiłam najważniejszych informacji na temat Baczyńskiego. Następny weekend zapowiada się równie ”interesująco” jak ten:( Aby jednak nie marnować czasu, zaplanowałam sobie, że w tym mega zagonionym okresie, będę umawiać się z nieznajomymi na niezobowiązujący seks. Duża oszczędność czasu – bez owijania w bawełnę. Jak mi się gość nie spodoba, to go oleję i już. W necie jest dużo możliwości, mogę przebierać jak w ulęgałkach – od wyboru do koloru… (więcej…)

Wirtualny kochanek08.01.2010

W szkole po świętach zawsze jest najgorzej. Ale tym razem nauczyciele chyba powariowali, dosłownie zarzucili nas nauką. Posypały się kartkówki, sprawdziany, zadania domowe oraz jakieś durne wypracowania i referaty. Musiałam jakoś to odreagować, tym bardziej, że w tym semestrze zależy mi na wysokiej średniej, a niestety babka z polskiego już na poniedziałek przydzieliłam mi referat. Więc zamiast zaszaleć w weekend, będę musiała ślęczeć nad książkami. Aby nie marnować czasu, obmyśliłam sobie, że może uda mi się wyhaczyć kogoś interesującego w sieci (spora oszczędność czasu). Wymagań nie mam w sumie dość dużych. Wystarczy, aby facet miał coś w spodniach i ładnie pachniał. Ogólnie pierwsze wrażenie się liczy, a potem już z górki… (więcej…)

Sylwestrowe jebanie…04.01.2010

Bałam się, że tegorocznego sylwestra spędzę razem z koleżankami. Na szczęście kilka przelotnych spotkań, zatrzepotanie rzęsami i znajomy sąsiad zaproponował mi bal. Poszłam z nim, bo lepsze to, niż jakieś nudne koleżanki. No chyba, że okazałyby się amatorkami miłości lesbijskiej? Ale nic mi o tym nie wiadomo. Umówiłam się z Kamilem punkt 20:00 pod klatką. Przywitał mnie małym goździkiem. Niestety na miejscu okazało się, że tzw. bal był zwykłą domówką u jego kolegi, mieszkającym kilka metrów dalej. Kiedy się rozpłaszczyłam uświadomiłam sobie, że moja złota sukienka i żółty szal nie w pięć, ni w dziesięć pasują do okoliczności. Mocny makijaż także wydał mi się ciut za mocny. Przywitał nas gospodarz domu, przyjrzał mi się uważnie i szepnął do ucha, że nie ma okazji zbyt często gościć u siebie tak seksownych dziewczyn jak ja. Był przystojnym, mocno opalonym blondynem, o niebieskich oczach. Na oko miał może z 20 lat. Zaprowadził nas do pokoju gościnnego i już wtedy spostrzegłam, że ten wieczór spędzę przede wszystkim w męskim towarzystwie. Naliczyłam raptem, na około 7 chłopaków, 3 dziewczyny – dwie blondynki i rudą. Miały może po 16 lat. (więcej…)